Stanowisko Komisji Łowieckiej Polskiego Towarzystwa Leśnego w sprawie rządowego projektu ustawy Prawo Łowieckie (druk poselski 1042)

Wśród wielu, w zasadzie redakcyjnych i porządkowych zmian, utrwalających dotychczasowy model łowiectwa w Polsce znalazła się kontrowersyjna zmiana dotycząca systemu szacowania szkód łowieckich i wypłaty odszkodowań dla rolników, diametralnie zmieniająca dotychczasowe rozwiązania. Szeroka odpowiedzialność w tym zakresie, jaką projekt ustawy nakłada na Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe (LP) wzbudza uzasadnione obawy i sprzeciw leśników. Są to bowiem rozwiązania nakładające na Lasy Państwowe spory ciężar finansowy, kadrowy i logistyczny, rodem z głębokiego PRL-u, w praktyce trudne do wdrożenia.

Zaproponowane w projekcie zmiany nakładają na LP obowiązek szacowania szkód łowieckich i wypłacania odszkodowań, w zakresie w jakim  obciążają one dziś dzierżawców obwodów łowieckich. Jednocześnie zlikwidowany ma być Fundusz Odszkodowawczy, co oznacza, że wypłaty odszkodowań LP musiałyby realizować z własnych środków. Dzierżawcy obwodów łowieckich mieliby wpłacać lasom rekompensaty w postaci zryczałtowanych kwot, ale nie ma  wątpliwości, że z różnych przyczyn, nie wystarczą one na zaspokojenie roszczeń poszkodowanych rolników.

Nie mieści się w europejskich standardach by Państwo dofinansowywało hobby dość  wąskiej i przecież nie ubogiej grupy obywateli (około 120 000 myśliwych). Podobna sytuacja nie występuje w żadnym kraju.
Według pobieżnych szacunków, uwzględniających nie tylko wypłaty odszkodowań łowieckich, ale także koszty szacowania szkód, czym również leśnicy musieliby się zająć, oznaczałoby to dla LP dodatkowe obciążenie w wysokości co najmniej 200 mln zł.

Myśliwi obecnie ponoszą niewielkie opłaty za dzierżawę obwodów łowieckich (średnio 60 groszy za 1 ha), a wysokość tenuty dzierżawnej ograniczona jest ustawowo, co nie zdarza się w żadnym kraju europejskim, gdzie wysokość tenuty dzierżawnej reguluje rynek i jest ona relatywnie kilkudziesięciokrotnie wyższa niż w naszym kraju. Myśliwi nie ponoszą odpowiedzialności za szkody łowieckie w lasach, gdzie poziom kosztów zabezpieczania upraw leśnych przed zwierzyną sięga już niemalże 200 mln zł rocznie, nie licząc strat jakie środowisko leśne ponosi z tytułu szkód. W przypadku nie wykonania planu odstrzału jeleniowatych koła łowieckie partycypują w kosztach ochrony lasu przed zwierzyną, jednak poziom tej partycypacji ograniczono również ustawowo do poziomu 10% przychodów kół z tytułu sprzedaży tusz zwierzyny płowej, co w efekcie daje symboliczne kwoty.

Wypełnianie obowiązków z zakresu szacowania szkód łowieckich wymaga posiadania gruntownej wiedzy z zakresu agrotechniki i agronomii. Leśnicy nie posiadają kwalifikacji by zajmować się tą  dziedziną, do której nie są przygotowani. Dodatkowo liczba zgłaszanych szkód to obecnie 60-80 tys. rocznie z kumulacją w okresie żniw i wykopków. Konieczność obsługi takiej liczby szkód wymagałby zatrudnienia i przeszkolenia setek nowych osób, które zajmowałyby się wyłącznie tym obowiązkiem. Myśliwi, którzy od kilkudziesięciu lat zajmują się szacowaniem szkód łowieckich na polach, mają odpowiednie doświadczenie i stosowną wiedzę uzyskaną na wielu szkoleniach. Zmarnowanie tego potencjału kosztem leśników i w efekcie Państwa, byłby dużym błędem i marnotrawstwem środków publicznych. Skoro szacowanie szkód łowieckich przez myśliwych wywołuje konflikty, to należy zmodyfikować system, a nie wprowadzać rewolucyjne i kosztowne zmiany oraz obciążać zawodowe środowisko leśników niezadowoleniem i pretensjami ze strony rolników.

Najlepszym rozwiązaniem byłoby utrzymanie dotychczasowego systemu szacowania szkód łowieckich przez myśliwych oraz wprowadzenie szybkiej ścieżki odwoławczej do wojewody, który przy pomocy Ośrodków Doradztwa Rolniczego rozpatrywałby odwołania np. w ciągu 7 dni.
                                                                   Przewodniczący Komisji Łowieckiej
Polskiego Towarzystwa Leśnego
                                                                     Dr inż.  Janusz Mikoś
STAN na 09 stycznia 2017:
  1. 15 listopada 2016 projekt wpłynął do Sejmu - druk nr 1042
  2. 18 listopada 2016 skierowano do I czytania na posiedzeniu Sejmu
  3. 2 grudnia 2016  I czytanie na posiedzeniu Sejmu. Nr posiedzenia: 31. Skierowano do: Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa oraz Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi


Stanowisko  Polskiego Towarzystwa Leśnego dotyczące Puszczy Białowieskiej

Puszcza Białowieska to  kompleks leśny wyjątkowy i niepowtarzalny, dlatego nie może dziwić dyskusja o niej wśród szerokich kręgów społeczeństwa i wypływająca poza granice naszego kraju. Została ona zainspirowana troską, a zarazem niepokojem o przyszłość tego obszaru  leśnego. Jak wszystkim leśnikom, także  ponad 5 tys. członkom Polskiego Towarzystwa Leśnego, działającego od 1882 r.,  dobro lasu leży głęboko na sercu. To po to prowadzimy badania naukowe, zbieramy doświadczenie zawodowe, aby lepiej wypełniać swoje obowiązki wynikające z potrzeby ochrony i racjonalnego gospodarowania zasobami przyrody. Członkom Polskiego Towarzystwa Leśnego, w każdym działaniu, od bardzo dawna, przyświeca dewiza  pro bono silvae ( dla dobra lasu).

Gatunkowe i siedliskowe bogactwo przyrodnicze i złożoność procesów wypełniających środowisko leśne, determinuje wybór określonych metod skutecznej ochrony. Gdy celem jest zachowanie naturalnych procesów stosujemy ochronę zachowawczą, bierną, polegającą na wyeliminowaniu bezpośredniego wpływu działalności człowieka. Ale metoda ta nie zawsze jest skuteczna i szereg gatunków roślin, zwierząt i grzybów, jest zagrożonych i skazanych na wyginięcie. Wtedy to musimy podejmować określone  działania, a świadomość zagrożeń skłania nas do zdecydowanej  aktywności. Z tego powodu  wycinamy niektóre drzewa czy redukujemy nadmierną liczebność wybranych gatunków zwierząt. W Polsce zajmują się tym leśnicy i przyrodnicy, mający wiedzę i praktykę oraz kompetencje zawodowe, dlatego miejmy do nich zaufanie. Z kolei gdy mamy wątpliwości zadawajmy pytania, pogłębiajmy naszą wiedzę i dyskutujmy.

Z przykrością oceniamy podsycanie nastrojów społecznych poprzez wprowadzanie opinii publicznej w błąd, przekazywanie nieprawdziwych informacji,  manipulowanie  danymi , gdyż w ten sposób nie rozwiążemy problemów przyrodniczych. Dla dobra przyrody  potrzebny jest spokój, cisza, racjonalne, dobrze przemyślane działania,  bo wtedy wsłuchani w odgłosy natury łatwiej znajdziemy  porozumienie. Przecież wspólnym naszym celem jest  dobro polskich lasów i ojczystej przyrody. Potrzebne są dyskusje naukowe o faktach i dyskusje o wartościach, w których należy uwzględnić obowiązujące prawo, odpowiedzialność leśników za stan zdrowotny i sanitarny lasów gospodarczych, będących obok Białowieskiego PN i licznych rezerwatów przyrody dominującą powierzchniowo częścią Puszczy Białowieskiej. Uwzględnić należy również warunki życia lokalnych społeczeństw i potrzeby samorządów, będących od wieków częścią tych ekosystemów. Zupełnie niepotrzebny jest szum medialny, emocje oraz czynienie z Puszczy Białowieskiej obiektu polemik politycznych i konfliktów społecznych.

Niektórzy dziennikarze oraz działacze ruchów i organizacji ekologicznych nie chcą dostrzegać problemów gospodarczych i społecznych Puszczy, bezpieczeństwa turystów, zagrożeń pożarowych, olbrzymich strat finansowych z powodu nie wywiezionego i zalegającego na dnie lasu martwego drewna. Nie przyjmują do wiadomości, niezgodnie ze stanem prawnym, że tylko w Białowieskim  PN i w rezerwatach przyrody oraz tzw. lasach referencyjnych stosuje się ochronę ścisłą, bez ingerencji człowieka, a w Nadleśnictwach Białowieża, Browsk i Hajnówka prowadzi się gospodarkę leśną.

Przedstawianie społeczeństwu, że cała Puszcza Białowieska jest obecnie pod ścisłą ochroną konserwatorską prowadzi do nieporozumień i konfliktów. Podobnie jak uporczywie powtarzany mit,  że „Puszcza Białowieska jest ostatnim zachowanym na Niżu Europejskim lasem o charakterze pierwotnym. Z tych względów znaczące obszary lasu nigdy nie była poddane wpływom tradycyjnej gospodarki leśnej, w efekcie czego naturalne procesy ekologiczne zachodzą tam nieprzerwanie od ostatniego zlodowacenia”. W rzeczywistości Puszcza Białowieska od setek lat była użytkowana, pozyskiwano drewno, liczne były barcie dla uzyskania miodu, polowania, były pożary, klęski ekologiczne, intensywnie zbierano grzyby i owoce leśne. Wiadomo ile milionów m3 drewna okupant niemiecki wyciął  podczas I wojny światowej, angielska firma „Century” niezgodnie z zawartymi umowami w latach dwudziestych XX wieku, ile wycięto podczas II wojny światowej pod okupacją sowiecką, a ile po II wojnie światowej do czasów współczesnych, prowadząc gospodarkę leśną zgodnie z ustalonymi Planami Urządzenia Lasu. Oskarżenia o nieprawne działania leśników na terenie Puszczy Białowieskiej nie mają żadnych podstaw.

Warszawa, 22 czerwca 2016 r.